Dzisiaj wcześnie rano pojechaliśmy na spacer...nic to nie dało ponieważ o 7 było już tak gorąco,że moje "pyszczki" biegać nie chciały. Spacer można nazwać smęcący-węszący.
Atrakcją tego spaceru był nasz powrót, gdy na naszej drodze pojawiło się stado dzików.
Na zdjęciu ostatnia locha z małymi, gdyż zanim wyhamowałam w bezpiecznej odległości i wyjęłam aparat zostały tylko one
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz